środa, 18 maja 2011

Szczecińskie ipady

Pisałyśmy wcześniej o pomyśle naszego rządu, a mianowicie o tablecie dla każdego pierwszoklasisty i była to kwestia bardzo kontrowersyjna. Niedawno w Internecie pojawiła się informacja o tym, że w jednej ze szczecińskich szkół prywatnych uczniowie zamienią staromodne zeszyty i podręczniki na nowoczesne Ipady. Rodzice zdecydowali się na unowocześnienie nauczania, a inicjatorem pomysłu jest w-ce dyrektor tego gimnazjum. Nauczyciele otrzymali już sprzęt i odbywa się szkolenie dotyczące pracy na Ipadach. Uczniowie zaś przed rozpoczęciem roku szkolnego wyjadą na obóz integracyjny, na którym nauczą się obsługiwania Ipada oraz wszelkich potrzebnych aplikacji.
Przy wcześniejszym temacie dotyczącym tabletów w nauczaniu, byłyśmy bardzo niepewne powodzenia pomysłu polskiego rządu, jednakże zastosowanie Ipadów w szkole prywatnej, gdzie rodziców każdego ucznia stać na zakup takiego sprzętu wydaje się być naprawdę dobrym pomysłem z wielorakich powodów, chociażby dlatego, że taki Ipad nie zostanie sprzedany, bo rodzice nie mają na chleb. Poza tym można być pewnym, że sprzęt będzie naprawdę dobrej jakości i rodziców będzie stać na serwisowanie i zabezpieczenie go. No i przede wszystkim plecy dzieci będą oszczędzone, gdyż pozbędą się nadmiernego ciężaru jaki stanowiły przeróżne podręczniki do wszystkich przedmiotów.
Co myślicie o tym pomyśle? Czy wg was dużo różni się od laptopa dla każdego pierwszaka? Ma szansę powodzenia czy skazany jest na klęskę?

P&P

wtorek, 10 maja 2011

Wolna Edukacja

Koalicja Otwartej Edukacji utworzona przez NGO oraz  szereg instytucji  edukacyjnych  i fundacji udostępnia na swojej stronie internetowej projekty promujące otwartą edukację, będące inicjatywą Koalicji lub jej indywidualnych członków.  Ogromną aktywność w realizacji projektów wykazuje Fundacja Nowoczesna Polska  sprawująca pieczę nad programami Wolne Podręczniki, Wolne Lektury oraz Czytamy Słuchając, a także Fundacja WikiMedia  pracująca nad aż dziewięcioma projektami.
Wolna Nauka jest terminem trudnym do zdefiniowania, przyjmuje się, że termin ten obejmuje wszystkie próby stosowania otwartych modeli produkcji i udostępniania treści w sferze nauki. W obszarze otwartości znajdują się: swobodny dostęp do wszelkich publikacji naukowych, modeli współpracy, scenariuszy zajęć,  pomocy naukowych, a nawet oprogramowania.
Pojęcie Wolnej Kultury, który również funkcjonuje w obrębie programu Otwartej Edukacji kryje w swym znaczeniu i promuje  4 wartości. Mają one wyjątkowo istotne znaczenie dla rozwoju jednostki jako indywiduum oraz dla postępu całego społeczeństwa tworzącego państwo. Są to:
1.       Kreatywność i innowacje,
2.       Wolna komunikacja i ekspresja twórcza,
3.       Powszechny dostęp do wiedzy,
4.       Swobody obywatelskie.
Jeśli miałybyśmy przekonać technologicznego sceptyka-krytykanta do istotnie pozytywnego kierunku rozwoju technologii komputerowej i Internetu to inicjatywy Koalicji Otwartej Edukacji będą naszym najmocniejszym argumentem. Wyobraźmy sobie jak ogromne znaczenie mają te projekty dla hasła wyrównywania szans w środowiskach zaniedbanych kulturowo i gospodarczo, otwierają się przed nami całkiem nowe możliwości poznawcze. Wiedza stanie się naprawdę powszechna, oczywiście dla każdego kto będzie miał dostęp do Internetu.  Według raportu Głównego Urzędu Statystycznego z 2010 roku Internet w Polsce ma się coraz lepiej. Zgodnie ze statystykami GUS-u  „aż” 63% gospodarstw domowych ma dostęp do Internetu, a w przypadku 57% to dostęp szerokopasmowy. Dla porównania zgodnie z badaniami Eurosat-u w 2009 roku gospodarstwa domowe z dostępem do Internetu stanowiły 59%. Progres jest widoczny i daje nadzieje na dalszy postęp.

P&P

środa, 4 maja 2011

Bojowa pieśń tygrysicy

Jest to tytuł książki, którą ostatnio miałam przyjemność czytać. Autorką jest Amy Chua i według niej jest to opowieść o jej córkach, chińskim wychowaniu, instrumentach i psach. Ale patrząc głębiej, mówi ona przede wszystkim o różnicach kulturowych oraz porównuje chińskie wychowanie (dlaczego chińskie matki są lepsze) z wychowaniem zachodnim (USA, Europa). Wychowanie zachodnie znamy wszyscy, ponieważ sami je na co dzień stosujemy, lecz chińskich tradycji nie znamy. Przede wszystkim w chinach stawia się dziecku poprzeczkę bardzo wysoko, nie chwali się za wyniki poniżej oczekiwanej normy i podnosi ową poprzeczkę coraz wyżej. Za to chiński rodzic zmuszając dziecko do ciągłej pracy posiada niezmąconą wiarę w to, że jego dziecko stać na świetne i coraz lepsze wyniki. Córki Chua nie mogły nocować u koleżanek, grać w szkolnych przedstawieniach, mieć ocen niższych niż 6 (6- już było hańbą) oraz grać na instrumentach innych niż fortepian lub skrzypce. Jednakże można w takim wychowaniu zauważyć jedną cechę, której brakuje najczęściej w dzisiejszych czasach - poświęcenia własnego czasu dzieciom. Zachodni rodzice są tak skupieni na swojej pracy i na zarabianiu pieniędzy na utrzymanie, iż nie widzą, że samymi pieniędzmi nie zaspokoją potrzeb swoich pociech.
Co myślicie o takim rygorystycznym wychowaniu? Czy można by je zastosować w Polskich rodzinach? Czy miało by ono rację bytu?

P&P

P.S. Zachęcam gorąco do przeczytania tej książki, gdyż można się przy niej świetnie bawić czytając o różnych perypetiach rodziny, a także skłania ona do głębszych przemyśleń.

poniedziałek, 2 maja 2011

Wolne podręczniki

Wszyscy znamy Wikipedię. Wolne podręczniki działają na tej samej zasadzie, co właśnie Wikipedia. A co oznacza, że są wolne? Jest to udostępnianie twórczości na wolnych licencjach - zezwalają one na wykorzystywanie, poprawianie, dostosowywanie, powielanie, rozprowadzanie za darmo lub za opłatą, oraz upowszechnianie swoich udoskonaleń aby mogła z nich korzystać cała społeczność.Jest to również witryna wiki, czyli tekst na niej zawarty możemy swobodnie edytować za pomocą przeglądarki. Obecnie prace obejmują podręczniki z zakresu: matematyki, fizyki, geografii, angielskiego, muzyki i informatyki. Każdy z nas może zostać współautorem podręcznika z wybranej dziedziny wiedzy, trzeba wyrazić chęć takiej pracy i skontaktować się z administratorami ów strony.
Jak myślicie czy jest to dobry pomysł, by każdy mógł pisać podręczniki? Idea sama w sobie jest piękna, ale czy znajdzie poparcie na przykład przez księgarnie czy liczne osoby zarabiające pieniądze na podręcznikach?


P&P

środa, 13 kwietnia 2011

O agresji

Tak dużo słyszymy o agresji w szkołach. Media sukcesywnie karmią nas wręcz niewiarygodnymi historiami z życia szkół, obrazującymi okrucieństwo uczniów klas gimnazjalnych i zawodówek, kierujących swoje agresywne zachowania na uczniów, nauczycieli i innych pracowników placówki. Problem ten dotyczy każdej szkoły, a zmieniają się jedynie formy zachowań agresywno-przemocowych . Prawdą jest, że dotkliwe pobicia, wulgarne wyzwiska, groźby i wandalizm to domena zaniedbanych środowiskowo gimnazjów jak również nie cieszących się dobrą reputacją szkół zawodowych. Jednak nie można wszystkich uczniów tych szkół wpisywać pod jeden mianownik. W „dobrych”, elitarnych gimnazjach dominującymi aktami agresji jest przemoc werbalna i psychiczna – czyli okrutne znęcanie się nad ofiarą, dołowanie i zatruwanie życia, a jej sprawcami najczęściej są uczennice! . Bagatelizowane przez media przypadki w „dobrych” szkołach najczęściej doprowadzają do prób samobójczych. Jednak nie media należy obwiniać za przemoc w szkołach? Kto w takim razie jest winny szerzącej się agresji w szkołach?
                Często winą obarcza środowisko pozaszkolne dziecka – dom rodzinny, osiedle, grupa rówieśnicza. Stereotypowo myślimy, że dzieci agresywne wywodzą się z rodzin alkocholiczych, biednych, z marginesu społecznego. Te środowiska kojarzą nam się z zaniedbaniem emocjonalnym i wychowawczym dziecka, ze stosowaniem przemocy fizycznej i werbalnej i wizerunkiem dziecka jako „dziecka ulicy”. Z pewnością warunki tak niesprzyjające do prawidłowego rozwoju społecznego mają ogromny wpływ na zachowanie dziecka w szkole, jednak nie mogą być traktowane jak wzór matematyczny. Szkoła przecież jest placówką również wychowawczą.
                Przyjrzyjmy się w takim razie dzieciom z rodzin o wysokim statusie społecznym. Są to dzieci dobrze ubrane, najedzone, nie mają zbyt dużo obowiązków domowych (lub wcale), za to uczęszczają na zajęcia dodatkowe rozwijające ich zainteresowania i umiejętności. Dostają drogie prezenty mające zapewnić im rozrywkę i rekompensatę za kolejną nieobecność rodzica w weekend. Tak więc dzięki rodzicom wolne popołudnia dzieci spędzają przed komputerem, konsolą, telewizorem. A w jakie gry grają, i jakie filmy oglądają?? Oczywiście te które sobie tylko zamarzą, rodzice kupią w ciemno wszystko co chcą byleby dziecko było zadowolone i zapomniało o obiecanej wycieczce do ZOO. Chciałybyśmy jednak potwierdzić, że opisane wyżej sytuacje również nie są regułą!
                Gry i filmy przesiąknięte przemocą, pornografią, wulgaryzmami i wandalizmem są w dużym stopniu przyczyną agresywnych zachowań w szkołach „elitarnych”. Dziecko pozostawione w samotności z tak makabrycznymi obrazami zakodowanymi w pamięci, nie potrafi samodzielnie przetworzyć i dostosować ich do otaczającego świata. Aby poprawnie zinterpretować przemoc jako zły proceder dziecku potrzebny jest dorosły. Jednak rodzic często zostaje do późna w pracy, wyjeżdża w delegację albo przywozi stos papierów do domu i zamyka się w gabinecie.
                Weźmy na świecznik polskie gimnazjum „z niższej półki”.  Już spora część uczniów to nałogowi palacze i wagarowicze, określają szkołę jako „coś w rodzaju więzienia”. Mają podstawy żeby tak mówić, czy po prostu nie lubią się uczyć i chodzić do szkoły? Otóż naszym zdaniem w pewnym stopniu ich porównanie jest trafne. Na każdym korytarzu kamery, w salach kamery, monitoring pełną gębą, wystarczy, że zamachniesz się na kolegę a już przychodzi strażnik-nauczyciel  i grozi naganą, wydaleniem ze szkoły lub innymi konsekwencjami. Drzwi wyjściowych strzeże cerber-woźny, nie skończyłeś lekcji to nie wyjdziesz, a nawet jak skończyłeś to i tak są podejrzliwi. Każdy uczeń ma etykietę łobuza, więźnia a skoro tak to w rolę klawisza, wroga wciela się nauczyciel. Uznając filmy o tematyce więziennej jako instruktarz w postępowaniu, nauczyciela-klawisza należy tępić i uprzykrzać mu życie. Ze szkoły natomiast trzema za wszelką cenę zwiać i najlepiej nigdy nie wrócić. Uczeń gimnazjum w swoim okresie buntu, burzy hormonów, musi jakoś wyładowywać swoją energię i nagromadzone emocje. Szkoła na to nie pozwala, nie mówimy, że ma zezwalać na bójki w celu rozładowania napięcia ale pokazywać inne możliwości rozwiązywania konfliktów. Nauczyciele stosują strategię oskarżycielską, uderzyłeś, przezwałeś, więc jesteś winny. Nie zadają zbędnych pytań o powód, motyw, nie interesują ich problemy uczniów. Wyrachowani uczniowie czekają na swoją ofiarę poza szkoła i wyrównują rachunki bez nadzoru kamer, nauczycieli i innych świadków. Wtedy potrafią zakatować się na śmierć, a przecież można było temu zapobiec. Młodzież siedzi zamknięta w szkole jak w klatce, w dusznych, przepełnionych salach. Chociaż szkoła posiada boisko to uczniowie pojawiają się tam tylko wiosną na lekcjach wf-u, oskarżani, że jak tylko przekroczą szkolne mury to sięgną po fajki. Skoro więc uczniowie mają przylepioną taką etykietę na stałe to co im szkodzi ją urzeczywistniać.
                Oskarżeniami mogłybyśmy się zarzucać w nieskończoność, ale jednak najważniejszym problemem pozostaje skuteczna prewencja zachowań agresywnych. Jak można zapobiec szerzącemu się procederowi?? Pytanie zostawiamy Wam.

P&P

środa, 6 kwietnia 2011

Laptop dla pierwszaka??

              Chociaż 90% uczniów posiada komputer w domu,  jednak co trzeci nie ma dostępu do Internetu. Czy to  wystarczający powód aby wprowadzać w życie projekt „laptop dla pierwszaka” na dodatek pod mylnym i zupełnie nieadekwatnym hasłem wyrównywania szans między dziećmi ze wsi i miast? Czy na pewno chcemy, aby nasze dzieci spędzały jeszcze więcej czasu przed komputerem, wgapiając się w ekran laptopa  nawet w szkole??
                Naszym zdaniem to pomysł po prostu absurdalny. W strukturze polskiego społeczeństwa występuje ogromna rozbieżność w statusie ekonomicznym rodzin. Dotyczy to nie tylko porównania społeczności wsi i miast, ale ma miejsce również w obrębie tego samego miasta lub wsi. Dlatego uderzające jest określenie pomysłu zakupu laptopów dla dzieci z pierwszych klas szkoły podstawowej mianem projektu wyrównywania szans. Zbliżające się wybory narażają nas na idiotyczne, zupełnie niepotrzebne zmiany w szkolnictwie, chociaż na innych polach edukacji jest tyle do zrobienia. Chciałybyśmy podkreślić, że dzieci z wielu rodzin przychodzą do szkoły głodne, brudne, w zniszczonych i niedostosowanych do pogody ubraniach, nie mają podręczników, zeszytów i podstawowego wyposażenia piórnika!! Wyobraźmy sobie więc, że taki uczeń dostaje laptopa, kiedy jego rodzice nie mają pieniędzy na podstawowe opłaty i jedzenie, nie mówiąc już  o szkolnym wyposażeniu dziecka. Sądzę, że pierwszoklasiście będzie niesamowicie trudno skupić się na pracy na takim sprzęcie kiedy towarzyszu mu permanentne uczucie głodu.
                Kolejnym argumentem przeciw projektowi jest cena laptopa dla pierwszaka. Rząd planuje wydać miliard złotych na zrealizowanie tego beznadziejnego projektu, resort szacuje, że koszt jednego urządzenia wyniesie ok. 400zł. W takim razie strach się bać jakiej jakości będzie to sprzęt, kiedy projekt zakłada, że w tej cenie będą jeszcze gwarancja, serwis, ubezpieczenie i oprogramowanie!! A co z nauczycielami nie posiadającymi odpowiednich kwalifikacji i umiejętności do prowadzenia zajęć „z laptopami”? Czy rząd zagospodaruje pieniądze na konieczne szkolenia dla nauczycieli?
                Na dodatek szkoła wyposażona w laptopy dla pierwszaków powinna posiadać odpowiednie zaplecze techniczno-elektryczne, w wielu szkołach będzie to wyjątkowo trudne do zrealizowania. Nie wyobrażamy sobie sali lekcyjnej, gdzie przed laptopami siedzi 25 dzieci, a każdy uczeń wraz z nauczycielem muszą uważać na całe okablowanie.
                Wydaje nam się, że pomysł jest zupełnie nieprzemyślany. Polskie szkolnictwo potrzebuje innego rodzaju „pomocy finansowej”  (potrzebny jest inny sprzęt, w wielu szkołach nie ma porządnych ławek, sprzętu audio, video, plastykowych okien czy ogrzewania!) Zupełną zagadką jest to, jak miałyby wyglądać zajęcia „z laptopami” dla pierwszaków, które jeszcze dobrze nie potrafią pisać i czytać. Jaki program miałby być realizowany, czy byłyby to zajęcia zintegrowane, czy całe nauczanie byłoby oparte właśnie na pracy z laptopem i Internetem, czy skończyłoby się na 45 minutach gier i zabaw?? Jak widać rząd zostawił nam wiele pytań bez odpowiedzi. Obawiamy się, że laptop ucznia pozostanie tylko gadżetem, którym będzie mógł pochwalić się rząd.
 Warto też zauważyć, że taka praca przed laptopem to kolejne unieruchomienie dziecka w szkole, które i tak wróci do domu i usiądzie przed komputerem. A gdzie praca zespołowa, zabawy ruchowe, interakcja z rówieśnikami podczas nauki?? Jak dzieci mają nauczyć się nawiązywać znajomości, budować więzi i wypowiadać własne myśli gdy w pierwszej klasie będą zmuszone siedzieć przed bezduszną maszyną?
                Uważamy również, że rozdawanie tak delikatnego, choć według rządu niezbyt drogiego sprzętu, dzieciom w wieku 7 lat nie jest zbyt dobrym pomysłem. Małe dzieci są nieostrożne, rozrzutne ruchowo i nie specjalnie przejmują się zasadami BHP. Co za tym idzie, i sprzęt komputerowy i dzieci są narażone na niebezpieczeństwo. Na dodatek dzieci z różnych środowisk mają inne poczucie szacunku i dbałości o przedmioty, które są ich własnością. Czy rozdawanie laptopów nie okaże się przypadkiem wyrzuceniem pieniędzy w błoto?
Ostatnią i chyba jednak  najważniejszą kwestią jest  zapewnienie szkołom dostępu do Internetu. Jak będzie wyglądało połączenie, jak  rozwiązać problem przeciążenia sieci, skąd rząd ma zamiar wziąć na to pieniądze? Link do tekstu na ten temat tutaj .
Podsumowując, naszym zdaniem pomysł jest beznadziejny i raczej nie ma szansy zostać zrealizowany w sposób satysfakcjonujący uczniów, nauczycieli i rodziców, a my mamy szczerą nadzieję, że nie wejdzie w życie. A Wy?


P&P

środa, 30 marca 2011

Tablet dla dziecka?

Tablety są to przenośne komputery, których funkcje dorównują notebookom. Różnią je dotykowy ekran i brak wbudowanej klawiatury i myszy. Jest to delikatna i droga elektronika, więc kto chciałby dać swojemu dziecku tak cenny przedmiot? Przecież zaraz zostałby poddany testowi na wytrzymałość, prowadzonego przez naszą pociechę ;)
Znaleziono na to rozwiązanie: firma Vtech stworzyła jeden z pierwszych tabletów dla najmniejszych użytkowników. Innopad, bo tak nazywa się ów tablet jest specjalnie zaprojektowany dla dzieci w wieku od 4 do 9 lat i został wyposażony w wiele ciekawych funkcji. Zaopatrzono go przede wszystkim w specjalną, różniącą się wyglądem obudowę, która zapewnia wytrzymałość. Tablet ten posiada też możliwości interaktywnej rozrywki, która pomaga rozwijać umiejętności takie jak czytanie, czy pisanie. Koszt takiego gadżetu wynosi około 80 $ a programy do niego po około 25$.
Na pewno jest to kolejne z innowacyjnych rozwiązań dla naszych maluchów, ale czy jest trafne? Czy komputer może zastąpić książkę, a nawet tradycyjne nauczanie? Czy byłoby dobrym pomysłem zastąpienie podręczników i zeszytów, ważących kilogramy, na takie właśnie tablety? Powiedzcie co sądzicie na ten temat.


Filmik o funkcjach Innopada:

Pozdrawiamy,

P&P.

środa, 23 marca 2011

Technologii w szkole mówimy - NIE !!

Technologia jest dla nas genialnym udogodnieniem w codziennym życiu. Ułatwiona praca dzięki programom specjalistycznym, ebanking i zakupy on-line są dla nas codziennością, czy wyobrażamy sobie życie bez pomocy technologii?  Dzieci już od najmłodszych lat przekonują się, że praca z komputerem zapewnia szeroką gamę możliwości zabawy, komunikacji, wyszukiwania informacji, pomocy w nauce i patrząc prawdzie w oczy również wyręczania w odrabianiu pracy domowej. Obserwując własnego mającego obecnie 14 lat, mam wrażenie, że pochodzimy z dwóch różnych epok. Ja korzystam z encyklopedii a on z Wikipedii. Czy takiej właśnie przyszłości pragniemy dla naszych dzieci?
Społeczeństwo staje się coraz bardziej leniwe ze ślepą ufnością zawierzając wszystkiemu co znajdują w sieci. Przecież teraz wszystko można załatwić, kupić i sprawdzić w Internecie.  Powoli wśród dzieci i młodzieży zanikają umiejętności komunikacji międzyludzkiej oraz zdolność nawiązywania przyjaźni. Czy możemy za to wszystko obwiniać  postęp technologiczny?
Prawie w każdej szkole znajduje się sala komputerowa, w której przeprowadzane są lekcje informatyki lub technologii informacyjnej.  Jednak czy na pewno są to lekcje niezbędne naszym dzieciom?
Z własnego doświadczenia wiemy, że nie!
Bardzo często zdarza się tak, że to uczeń wie więcej od nauczyciela prowadzącego zajęcia. Dzieci obcują z komputerami na co dzień we własnych domach. Uczą się prawidłowej obsługi, poznają możliwości komputera i Internetu. Nie potrzebują powtórki z rozrywki w szkole, szczególnie, że w realiach polskiego szkolnictwa, w przepełnionych salach nauczyciel nie jest w stanie w pełni nadzorować pracy dziecka, nawet jeśli większość niebezpiecznych stron jest zablokowana. Zajęcia są dla dzieci nudne i w wielu przypadkach zbędne. Czy szkoła nie powinna być dla dzieci miejscem odpoczynku od komputera?

 W wielu szkołach spotykamy się z aktami wandalizmu. Popisane ławki, krzesła, ściany w toaletach i powyrywane drzwi od kabin. Mienie szkolne jest niszczone nagminnie. Co jeśli przedmiotem zainteresowania szkolnych wandali staną się komputery? Wyposażenie sali komputerowej to dla szkoły ogromny wydatek,  który naszym zdaniem jest całkowicie niepotrzebny. Szkoła naraża się na straty, a mogłaby te pieniądze przeznaczyć na pomoce naukowe, podręczniki dla dzieci z ubogich rodzin albo zapewnić dzieciom jeden ciepły posiłek w ciągu dnia szkolnego. 
Na dodatek sala komputerowa emituje ogromną dawkę promieniowania, wyjątkowo szkodliwą dla prawidłowego rozwoju i funkcjonowania dziecka. Nawet 45 minut w pomieszczeniu gdzie znajduje się 15 komputerów może spowodować zagrożenie dla organizmu dziecka. Z własnego doświadczenia wiemy, że w sali komputerowej uczniowi jest bardzo ciężko  skupić się na zadaniu, zebrać myśli i pracować efektywnie.
Szkoła powinna dbać o zdrowie uczniów. Tymczasem dzieci są zmuszone siedzieć przy niedopasowanych odpowiednio krzesłach i stołach komputerowych, wlepiając wzrok w monitor. Uczniowie narażeni są na liczne wady postawy, skrzywienia kręgosłupa , poważne problemy ze wzrokiem i migreny .Zamiast lekcji informatyki dzieci mogłyby zażyć trochę ruchu na świeżym powietrzu, iść z nauczycielem na spacer, obserwować przyrodę. Jednak szkolnictwo woli zamknąć je w napromieniowanych salach, narażając na poważny uszczerbek na zdrowiu.
Kończąc nasz wywód uważamy, że technologia w szkołach jest całkowicie niepotrzebna. Chciałybyśmy na koniec zwrócić uwagę, że technologia jest zawodna a sprzęt podatny na uszkodzenia. Dzieci powinny być świadome, że dane w komputerze mogą ulec zniszczeniu i okazać się nie do odzyskania, a korzystając z Internetu z taką ufnością mogą paść ofiarą przeróżnych oszustw.
P&P

środa, 16 marca 2011

Nareszcie ruch!

W dzisiejszych czasach, w dobie komputerów często jedyną aktywnością ruchową dziecka jest rytmika czy wychowanie fizyczne w przedszkolu i szkole. Sprawia to poważne zagrożenie dla prawidłowego rozwoju fizycznego i motorycznego dziecka, nie mówiąc o wyjątkowej awersji do sportu. Wiele dzieci ma problemy z koordynacją ruchową, jednak najgroźniejszymi i szeroko rozpowszechnionymi schorzeniami są skrzywienia kręgosłupa, różne wady postawy i koślawości.
Na szczęście na ratunek dzieciom przybył rozwój technologiczny konsoli do gier - koniec z siedzeniem godzinami przed monitorem i stukaniem w klawiaturę!! :)
PlayStation Move, Xbox Kinect, Nintendo Wii to fantastyczna zabawa dla dzieci i rodziców. Interaktywne symulatory ruchu, choć jeszcze niedoskonałe, stanowią obietnicę dla wkroczenia w wirtualny świat gier w stopniu bardziej realnym niż marzyliśmy lata temu. Zapewniają dziecku ruch, często bardzo intensywny, a także wspaniałą zabawę wspólnie z rówieśnikami lub rodzicami. Poprawiają koordynację wzrokowo-ruchową, spostrzegawczość, koncentrację a także uczą zdrowej rywalizacji. Taka zabawa to niesamowita frajda zarówno dla dzieci jak i dla rodziców.

P&P

tutaj parę filmików:
                     
                                                                         Xbox Kinect:


                                                                  
                                                                          PS 3 Move:
 


Nintendo Wii

Audiobooki

Audiobook to nagranie audio dowolnej pozycji książkowej w wykonaniu profesjonalnego lektora z dodatkowym podkładem dźwiękowym. W największym stopniu audiobooki wykorzystywane są przez osoby niewidome, stosunkowo niedawno zyskały duże zainteresowanie wśród ludzi często podróżujących samochodami, ulubione książki okazały się wspaniałą alternatywą dla radia.
Zasoby audioksięgarni systematycznie powiększają się o literaturę dziecięcą. Lektorami najpopularniejszych bajek i książek dla dzieci są często znani i lubiani aktorzy.
Audiobooki są wspaniałym rozwiązaniem na zapewnienie dzieciom rozrywki podczas długiej i z pewnością męczącej podróży. Nie można jednak ukryć faktu, że zajęte w ten sposób dzieci będą spokojniejsze, zainteresowane ciekawym słuchowiskiem o wiele lepiej zniosą nudy i trudy podróży. Idealne rozwiązanie zamiast konsoli albo zapychania dziecka chipsami i słodyczami po to tylko żeby nie narzekało podczas jazdy.
W świetle hasła "cała Polska czyta dzieciom" książka czytana przez rodzica rozwija dziecięcą wyobraźnię, wzbogaca język, ćwiczy pamięć i koncentrację, uczy myślenia i wartości moralnych. Przede wszystkim jednak buduje mocną więź pomiędzy rodzicem a dzieckiem. W takim razie choć audiobooki z pewnością posiadają wymienione walory prawdziwej książki, czy mogą stać się alternatywą dla codziennego wspólnego czytania dziecka i rodzica?
W czasach gdy często oboje rodziców musi zdecydować się na karierę zawodową, są zapracowani i przemęczeni, nie mają siły ani czasu czytać dziecku audiobooki będą dobrym rozwiązaniem. Alternatywą dla komputera, telewizora czy konsoli. Pod tym względem na pewno będą działały z większą korzyścią dla rozwoju umysłowego dziecka. Naszym zdaniem nigdy jednak nie zastąpią dziecku emocjonalnego kontaktu z rodzicem, tych magicznych chwil spędzonych w bliskości z mamą lub tatą. Ocenę jednak pozostawiamy Wam.

P&P

 Przykładowe bajki:

poniedziałek, 14 marca 2011

Gdzie jest dziecko?

Dzisiaj wszyscy wiemy czym jest GPS. System ten znajduje coraz więcej zastosowań, a jednym z nich jest mianowicie możliwość zlokalizowania naszej pociechy. Jak to jest możliwe? Na przykład firma Locon oferuje nam taką usługę jak "Gdzie jest dziecko", która właśnie umożliwia nam odnalezienie naszego dziecka. Więcej szczegółów na temat tej usługi można znaleźć tutaj . Pozostaje nam jeszcze kwestia przemyślenia tego, czy jest to dobry pomysł. Jak wiadomo powszechnie, każdy kij ma dwa końce - tak jest też w tej sytuacji. Z jednej strony szlachetny cel - bezpieczeństwo dziecka i spokój rodzica, lecz z drugiej strony można ten system wykorzystać w niekoniecznie etyczny sposób (zdarzało się, że używano go do lokalizacji niewiernych małżonków). Trzeba też rozważyć charakter rodzica oraz wiek dziecka, które chcemy "śledzić" ( każdy z nas do końca życia będzie dzieckiem swojego rodzica, a żaden student na pewno nie chciałby być śledzony ;)) .
Tak więc, każdy musi sam ocenić, czy jest to takie rozwiązanie jakiego szuka.
A jakie wy macie nastawienie do tego typu usług? Uważacie je za przydatne, czy za kompletnie zbędne? Może w ogóle nie wyobrażacie sobie używania takich gadżetów?

P.S. Chciałabym też podrzucić ciekawe posty moich koleżanek, dotyczących takich właśnie udogodnień ;) e-dziennik oraz fonek .

Pozdrawiamy,

P&P

środa, 9 marca 2011

NASZE DZIECI W SIECI

Fundacja Kidprotect.pl oraz firma MMJ 30 sierpnia 2010 roku zorganizowała kampanię Nasze Dzieci w Sieci pod honorowym patronatem Rzecznika Praw Dziecka. Kampania jest prowadzona w ramach projektu Fundacji RAZEM BEZPIECZNIEJ wpisanego do Rządowego programu przeciwdziałania przestępczości i zachowaniom aspołecznym.
 
Obecnie prawie wszystkie dzieci mają dostęp do Internetu. Jeśli nie we własnym domu, to z komputera mogą skorzystać u kolegów, w szkole lub w kafejce Internetowej. Kampania ruszyła aby uświadomić rodziców jakie niebezpieczeństwa czyhają na ich dzieci w cyberprzestrzeni. Uwrażliwia na takie zagrożenia jak: kontakty ze szkodliwymi treściami i niewłaściwymi osobami, cyberprzemoc, wykorzystanie seksualne. Zwraca również uwagę aby rodzice spędzali więcej czasu ze swoimi dziećmi, uświadamiali je w ewentualnych niebezpieczeństwach i kłopotach grożących im w świecie wirtualnym, oraz nadzorowali dziecięcą pracę i zabawę w Internecie. Dzięki Związkowi Artystów Scen Polskich w kampanii wzięło udział 26 znanych polskich aktorów m.in.:
Andrzej Grabowski, Małgorzta Socha, Zbigniew Zamachowski, Paweł Małaszyński, Edyta Olszówka i Małgorzata Kożuchowska.
 

Tutaj link do strony .

Oraz filmik:




Pozdrawiamy,
P&P

wtorek, 8 marca 2011

Żyraffa

W związku z naszym ostatnim postem dotyczącym gier on-line i związanych z nimi zagrożeniami, chciałybyśmy zaproponować dwie sprawdzone witryny zupełnie wolne od gier wulgarnych i przepełnionych przemocą.
www.zyraffa.pl to strona oferująca naszym dzieciom edukację i zabawę. Oprócz gier odpowiednio skategoryzowanych i dostosowanych do wieku dziecka na portalu możemy znaleźć quizy, krzyżówki, zabawy edukacyjne, a także bajkową telewizję. Dla dusz artystycznych dostępny jest edytor Figurant, a dla dziewczynek zafascynowanych modą Dress-Up Game Gabi fashion and designe.  Redakcja strony zaprasza do udziału w  licznych konkursach, imprezach okolicznościowych i eventach organizowanych dla dzieci, oferuje również  krótkie inspirujące artykuły poradnikowe dla rodziców. Partnerami strony są: KOGIS - portal turystyki dziecięcej i rodzinnej oraz GRANNA - producent znanych i lubianych gier planszowych dla całej rodziny.

Jest to fantastyczna strona stanowiąca doskonałą okazję do wspólnej zabawy i nauki z dzieckiem. Dla małego człowieka nie ma nic ważniejszego niż zainteresowanie rodzica jego osobą, wspólna zabawa i rozmowa i śmiech, ale również często wspólna rywalizacja. Rodzic ma okazję poznać zainteresowania dziecka, jego zdolności lub ewentualne problemy, dodatkowo pozwala ocenić poziom zaawansowania dziecka w obcowaniu z komputerem w sensie technicznym, manualnym co często jest przez rodzica bagatelizowane. W obecnych czasach dziecko 6 letnie potrafi czasem lepiej odnaleźć się w nowinkach technologicznych i rzeczywistości wirtualnej niż niejeden dorosły.

P&P

obrazek - źródło: www.zyraffa.pl

środa, 2 marca 2011

Gry on-line a bezpieczeństwo dziecka

Internet stanowi bogate żródło rozrywki dla dzieci, oferując naszym pociechom szeroką gamę gier tematycznych. W dobie kiedy komputer z dostępem do Internetu stanowi wyposażenie praktycznie każdej szkoły i domu, dzieci już od najmłodszych lat poznają fantastyczne możliwości zabawy jakie dają gry komputerowe i gry on-line. 
 
Rodzice zpominją jednak nadzorować lub ukierunkowywać eksperymentowanie i zabawę dziecka w Internecie. Eksploratory Internetowe wyszukują witryny na podstawie wpisanego hasła z zawrotną prędkością, dostarczając mnóstwo wyników, które nie zawsze zawierają treści przeznaczone dla dzieci. Przykładowo w  wyszukiwarce Google hasło ''gry" w ciągu zaledwie 0,09 sekundy daje nam około 109,000,000 wyników.  Zadaniem każdego rodzica jest uchronić dziecko od oglądania niepożądanych i nieodpowiednich treści. 83% rodziców przyznaje, że ich dzieci grają w gry on-line bez nadzoru.
 
Na portalach oferujących darmowe gry on-line dziecko ma możliwość wyboru przeróżnych kategorii gier  poczynając od  logicznych, zręcznościowych i przygodowych nie stanowiących wiekszego zagrożenia dla prawidłowego rozwoju psychicznego i społecznego dziecka, a kończąc na grach akcji, wyścigach i tzw. strzelankach, bijatykach i randkach.
 
Prawidłowy rozwój psychospołeczny dziecka jest szczególnie determinowany bodźcami audio-wizualnymi odbieranymi przez nie w codziennym funkcjonowaniu. W ten sposób w adekwatnym środowisku dziecko przyswaja normy i zasady panujące w danej kulturze, uczy się  komunikacji, prawidłowości w relacjach międzyludzkich oraz nabywa wrażliwości i współczulności.
Gry nacechowane wulgaryzmami, agresją i chorobliwym współzawodnictwem stanowią ogromne zagrożenie dla prawidłowego wrastania dziecka w kulturę. 
Konieczne jest aby rodzice byli świadomi zagrożeń czyhających na dzieci w Internecie. Obowiązkiem rodzica jest nadzór pracy dziecka z komputerem, ochrona jego niewinności, a także zapewnienie odpowiedniej dla wieku rozrywki i nauka odpowiedzialnego i świadomego korzystania z Internetu.
Powodzenia.
P&P

 
 

środa, 23 lutego 2011

Baby Radio

Czy pamiętacie piosenki Majki Jeżowskiej, Natalii Kukulskiej czy grupy Fasolki? Przeboje takie jak Myję zęby, Puszek okruszek, Mydło lubi zabawę były nam znane na pamięć, chętnie śpiewane podczas zabawy i aby umilić czas rodzicom i dziadkom.
W dobie komputerów, telewizji kablowej, zatrzęsienia bajek i gier, które niekoniecznie są dostosowane do potrzeb dziecka, a także pozbawione walorów artystycznych i edukacyjnych takich jak piosenki. Wartość muzyki w rozwoju dziecka jest wyjątkowa, ponieważ poprzez piosenki dzieci wzbogacają swoje słownictwo, rozwijają wyobraźnię i zmysły. Wielu rodziców nie zdaje sobie sprawy z siły płynącej z muzyki.
BabyRadio.pl to stosunkowo nowe przedsięwzięcie zapoczątkowane pod koniec grudnia 2007r. przez rodziców pracujących w stacjach radiowych. Strona powstała z miłości do dzieci i muzyki. Na stronie możemy znaleźć działy takie jak: Lista Przebojów Bobasa, Co warto przeczytać?, Co warto obejrzeć?, Czego warto słuchać?. Nasze akcje to zakładka, gdzie Baby Radio zaprasza na imprezy dziecięce, będące pod ich patronatem. Na portalu odbywają się również akcje pomocy dzieciom.
Podsumowując, zapraszamy wszystkich rodziców do odwiedzenia strony, ponieważ będzie to wspaniała przygoda dla ich dzieci, a także powrót do czasów ich dzieciństwa.


Pozdrowienia,
P&P.

środa, 16 lutego 2011

Witamy!!

Blog został założony jako projekt pracy na zajęciach z edukacyjnych zastosowań komputerów.
Tematyka jaka będzie poruszana na blogu związana jest z miejscem dziecka w rzeczywistości wirtualnej i medialnej, możliwych zagrożeniach czyhających na dziecko w sieci, korzyści płynących z używania technologii informacyjnej.
Pozdrowienia!!
P&P